Gdy dotarłyśmy na miejsce, Marysia postanowiła zostać w samochodzie. Dała mi tylko kopniaka na 'szczęście' jak przed jakimś ważnym egzaminem.
- Trzymaj się. - powiedziała przyjaciółka.
- Uważasz, ze mam się go bać?
- No wiesz, ludzie różne głupoty z miłości robią.
- Nadal wierzę, ze Michał mnie nie kocha. - mówiłam na przekór, chociaż wcale tak nie myślałam. - On ma Dagmarę.
- No i co z tego? Skoro zakochał się w Tobie?
- Przecież nie jest psychopatą. - oburzyłam się. - Opanuj się.
- Oczywiście. Normalni ludzie piszą listy, w których używają słów 'jesteś moja, tylko moja'. No Aniela, nie oszukuj się. - mówiła trzeźwo przyjaciółka.
- Serio myślisz, że to Michał?
- Cześć. Ale co ja? - usłyszałam właśnie jego radosny głos. Szybko się odwróciłam i uśmiechnęłam na jego widok.
- O Michał? Co Ty tutaj robisz? - zapytała zdezorientowana Marysia.
- Właśnie miałeś być o 11. - dodałam.
- A która jest? - zapytał siatkarz.
- Rzeczywiście, spóźnię się do dentysty. - wymyśliła na szybko wymówkę Mańka. - To ja lecę. Trzymajcie się. - ucałowała mnie i poszła.
- Tak w ogóle to się nie przywitałam. Cześć.- przytuliłam go. - Usiądziemy?
- No cześć. Oczywiście, siadamy. Jak się masz? - próbował jakoś zacząć rozmowę. - Opaliłaś sie bardzo, byłaś gdzies?
- We Włoszech. - powiedziałam. - z Piotrkiem. - dodałam ciszej. - A Ty też jesteś opalony i to bardziej niż ja. - spojrzałam się w jego niebieskie oczy. Ponownie zaczęły przenosić mnie w inne miejsce.
- No troszkę jestem. - zaśmiał się. - Byliśmy w Grecji. Ale chyba nie spotkaliśmy się po to, aby gadać o wakacjach. Tylko o czymś innym.
- Właśnie. Wiem, że to będzie dziwne. Muszę to wiedzieć. Czy Ty mnie nadal kochasz i liczysz na coś więcej? Przepraszam, że tak prosto z mostu. Ale to dla mnie bardzo ważne.
- Rozumiem. - wziął głęboki oddech. - Nadal Cię kocham i chyba zawsze będę. To jest chore. Nie umiem się odkochać. Ale to jest chyba niewykonalne. Przepraszam. Ale gdy Cię widzę stajesz sie moim całym światem. A z Dagmarą jest identycznie. Obie Was kocham. Obie tak samo mocno. Nie umiem wybrać. Ale wiem, że jeśli kocha się dwie osoby powinno się nie być tą pierwszą. Bo jeśli by się ją kochało, nigdy nie pojawiłaby się ta druga. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale zakochałem sie w Was. W Tobie i Dagmarze tak samo mocno. Przepraszam.
- Wiesz, że nie przeprasza się za swoje uczucia? - uśmiechnęłam się.
- Ale ja nie powinienem do tego dopuścić. Ja mam żonę i dziecko, a Ty Piotrka. Przecież jestem starszy. - czy ja już tego gdzieś nie słyszałam? Przecież to są moje słowa. Może zrozumiał? - Wreszcie zrozumiałem co mówilaś mi przez cały czas. - Tak, dotarło. Ucieszyłam się, - Jeszcze chciałem przeprosić za moje zachowanie. Za ten nieszczęsny pocałunek. To nie powinno się wydarzyć. Mogłaś mi dać wtedy śmiało w pysk. Może wcześniej bym się ogarnął.
- Lepiej późno niż wcale. - uśmiechnęłam sie.
- Tak, to prawda. W ogóle nie wiem na co liczyłem. Nie umiałem myśleć racjonalnie.
- Ja też Cię kocham - w tym momencie jego oczy zaczęły się świecić. - jak brata. - dodałam.
- Chociaż tyle.
- Mam nadzieję, że uczucie jakim mnie darzysz się zmieni w inne. Liczę, że nie stracimy kontaktu. Ale jeśli to będzie Ci potrzebne, by odbudować relacje z rodziną, ja się odsunę. Obiecuję.
- Nie musisz. Chce, żebyś była częścią mojego życia.
- Cieszę się. Serio. Cieszę się, że tak sądzisz. - nic nie odpowiedział, tylko się uśmiechnął. - Zostało jeszcze coś.
- Co masz na myśli?
- Jeśli się przyjaźnimy, to musisz coś wiedzieć.
- Zabrzmiało poważnie. - zaśmiał się.
- Ale to jest ważne. - mówiłam spokojnym głosem, cały czas w głowie układając co mam powiedzieć. - Bo.. Ty nie wiesz, że od jakiego czasu dostaje dziwne maile i ... nie wiem kto je pisze. Z każdą wiadomością, zaczynam się bardziej bać. Bać o siebie samą i o Piotrka. On mówił, że to tylko jakieś wygłupy czy żarty. Ja tak tego nie odbierałam. A później nawet on zaczął sie niepokoić. Ostatnio dowiedziałam się, ze ten kto pisze, mnie kocha. Ale tak chorobliwie. - w tym momencie Michał wstał i zaczął się denerwować. - Pisał, że należę do niego. I jestem jego i nic tego nie zmieni. Ta wiadomość była okropna. Gdy czytałam tego maila zaczęłam płakać. Przeszedł Piotrek i chciał mnie pocieszyć. A ja wtedy powiedziałam o naszym pocałunku. Pit się wściekł, ale nie zerwał ze mną. Po kłótni zaczęliśmy ..
- Kłóciliście się z mojego powodu? - przerwał mi Michał.
- Po kłótni zaczęliśmy myśleć kto może pisać te wiadomości. Wiem, ze ten kto to wysyłał uczestniczył w moim życiu. Wiedział praktycznie wszystko. Jakby był obok. I dlatego pomyślałam, że - nie chciało mi to przejść przez gardło. - że to Ty pisałeś te wszystkie rzeczy. Przepraszam, że tak myślałam. To na pewno nie Ty. W ogóle jak ja mogłam to powiedzieć? Przecież to na pewno nie Ty.
- Teraz ja muszę coś wyjaśnić. - ukucnął przede mną.
- Mam się bać?
- Nie. Ale musisz poznać prawdę. - nie patrzył na mnie. Zaczynałam obawiać sie najgorszego. - To co dostawałaś, pisałem ja. - gdy to usłyszałam mój świat się zawalił.
- Że co? - nie wierzyłam mu. W mojej głowie było tysiąc myśli. - To był super żart, ale ja mówie poważnie. To na pewno nie Ty. Nie wierzę. To nie jest czas na dowcipy, Michał.
- To ja je pisałem. - powtórzył. - To na prawdę ja.
- Ale dlaczego? Nie rozumiem. - krzyczałam, płacząc jednocześnie.
- Zacznę od początku. Tego dnia, gdy Piotrek zerwał z Olką spotkałem ją na korytarzu. Ona nie płakała. Ale była wściekła. Widziałem to po oczach. Wpadła na mnie i wyszła z ośrodka. Ja odruchowo pobiegłem za nią. Nawet nie wiem po co. Zapytałem co się stało. Opowiedziała mi o całej sytuacji, wtedy już coś do Ciebie czułem. Powiedziałem jej o sobie i Tobie. Chociaż nie było nic. Rozmowa się skończyła, wymieniliśmy się numerami i tyle. Później się nie odzywała. Ale na kilka dni po całym zajściu, czyli zerwaniu. Zadzwoniła i chciała się spotkać. Zgodziłem się. Wtedy powiedziała mi o swoim planie. Chodziło jej o wysyłanie Tobie tych pieprzonych wiadomości. Nie wiem dlaczego zacząłem je pisać. Nie chciałem, żeby to tak wyszło. - spojrzał na mnie. Ja juz zdążyłam sie popłakać. Łzy leciały mi po policzkach, a Michał mówił dalej. - Gdy na meczu zobaczyłaś Olkę to ja ją zaprosiłem. Wykupiła bilety na wszystkie spotkania. Przez przypadek trafiła na Alana. To ja ich poznałem bliżej. Wiedziałem, że przy ich pomocy będę mieć Ciebie. Wiem, to bylo strasznie egoistyczne i zaborcze. Później i nawet Alan brał udział w naszym planie. Z tego co wiem, kontaktował się z Twoja mamą. Podobno mają dobre relacje. Informowała go o Twoim życiu. Natomiast Aleksandra rozmawiała regularnie z matką Piotrka. To własnie dzięki tym kontaktom wiedzieliśmy o wszystkim. Ja również mówiłem o sprawach w kadrze. Spotykaliśmy się co jakis czas, aby ustalić wszystko. Te wiadomości, które dostawałaś przechodziły również przez ręce Olki. Alan byl najmniejszym trybikiem w całej tej konstrukcji. Później, gdy zbliżyłem się do Ciebie chciałem przestać. Po naszym pierwszym pocałunku ja już nie wysłałem żadnego listu. Wiem, że przeczytałaś bardzo ostre słowa ostatnio. Napisała to Aleksandra, nie ja. Gadałem z nia wczoraj, przed Twoim telefonem. Wkurzyłem się na nią bardzo. Tłumaczyłem jej, że powinna przestać, wrzucić na luz. Odpuścić. Ale ona nic nie rozumie. Przynajmniej ze mną nie chce rozmawiać. Jeszcze przed urlopem spotkałem sie z Piotrkiem. Nie opowiedziałem mu o wszystkim. Nawet nie przyznałem sie do pisania listu. Bałem się, że nie będę mieć szansy porozmawiać z Tobą. - on też zaczął płakać. Widziałam, że żałuje wszystkiego. Ale chyba nie umiałam mu wybaczyć. - Teraz to się udało. Obiecuję, że opowiem wszystko Cichemu, jak będziesz chciała. Przepraszam. Nic więcej nie mogę zrobić. Przepraszam. - płakaliśmy już oboje.
- Ja teraz nie odpowiem, czy Ci wybaczę. Nie umiem tego ogarnąć. Za dużo informacji. Ta cała sytuacja jest jakaś chora, jak z jakiegoś filmu sensacyjnego. W ogóle kto wymyśla tak beznadziejny plan? Nie wiem, byłeś zdesperowany. Ale aż do takiego stopnia? Nie sądzę. Trzeba było ze mną porozmawiać. A nie uciekać się do czegoś takiego. Nie chce z Tobą rozmawiać. Jak sobie wszystko poukładam to zadzwonię. Proszę, daj mi spokój teraz. Proszę. - nie patrzyłam na niego. Nie chciałam się rozmyślić.
- To ja idę. Na pewno możesz zostać sama?
- Tak, poradzę sobie. Idź.
- Trzymaj się. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz. - powiedział i odszedł. Spojrzałam na niego i wtedy on się odwrócił. Ale nie wrócił.
Siedziałam sama na ławce. Szybko zaczęłam szukać w torebce chusteczek. Ale z powodu roztrzęsienia nic nie mogłam znaleźć. Po chwili cała zawartość wylądowała na ziemi. Nie wiedziałam co mam myśleć, co robić. Tak bardzo wierzyłam, ze to nie Michał. Raczej tak bardzo chciałam w to wierzyć. Czy ja zawsze musze mieć pod górkę? Płakałam, po prostu płakałam. Potrzebowałam tego, bardzo.
Po chwili zadzwonił telefon. Na początku go nie usłyszałam, ale później się otrząsnęłam. Podniosłam go z ziemi i odebrałam.
- Tak? - zapytałam, nie patrząc kto dzwoni.
- Aniela? Dlaczego płaczesz? - usłyszałam głos Piotrka. - Co się stało?
- Nie nic. A płaczę ze śmiechu. - próbowałam udawać. - Marysia mnie rozśmieszyła. - dalej kłamałam. - A dlaczego dzwonisz?
- Przyjechać po Was? Chyba się zgubiłyście, bo jest już po 14.
- A Ty myslisz, że zakupy trwają dwie godziny? - zaśmiałam się sztucznie. - Będziemy za godzinę.
- Już tęsknię. - to mnie rozczuliło.
- No ja też. To pa. - rozłączyłam się i szybko zadzwoniłam ponowie. Tym razem do Marysi.
- Hej, gdzie jesteś? - zapytałam.
- A niedaleko w kawiarni. Coś długo Wam zeszło.
- Rozmowa nie trwała tak długo.
- To co robiliście?
- Nic. Siedziałam sama na ławce i myślałam. Przyjedziesz po mnie?
- Jasne, płacę za kawę i jadę.
- A możesz mi też kupić mocną czarną?
- Ok. Będę za 20 minut. Czekaj tam na mnie i nie ruszaj się, nigdzie. - powiedziała opiekuńczo przyjaciółka.
Gdy tylko skończyłam gadać, zaczęłam zbierać rzeczy do torebki. Znalazłam wreszcie chusteczki. Nie przejmowałam się jak wyglądam, pewnie jak zombie. Wtedy było mi wszystko obojętne. Spakowałam torebkę i usiadłam na ławce.
- Trzymaj, na pewno postawi Cię na nogi. - usłyszałam głos Maryśki i już przede mną była kawa.
- Dzięki. Zbieramy się?
- Jasne.
Chwilkę później byłyśmy już w aucie. Opowiedziałam Mańce o całej rozmowie, o wyznaniu Michała. Mimo, że była pewna kto to pisał. Też była zaskoczona. Co innego się domyślać, co innego to wiedzieć. Od razu mnie przytuliła i prawie wylała kawę. Zaczęłyśmy się śmiać i mnie od razu humor się poprawił.
Gdy dotarłyśmy do domu Marysi, ja postanowiłam pogadać z Piotrkiem. Powinien wiedzieć co się dowiedziałam. Od razu zaczęłam szukać mojego chłopaka. Po krótkim czasie już z nim rozmawiałam. Wytłumaczyłam całą sytuację. Na początku Pit się zdenerwował. A później go trochę uspokoiłam. Przez to, że powiedziałam Cichemu, sama sobie wszystko poukładałam. Nadal nie rozumiałam zachowania Michała, ani tym bardziej Olki.
- Chyba musze z nią pogadać. - powiedział Piotrek.
- Serio? Chcesz się z nią spotkać?
- No innego wyjścia nie widzę. Chce się dowiedzieć, po co ona to wypisywała. I po co wciągnęła w swój chory plan Michała i Twojego byłego.
- Alana.
- No tak. Nadal jakoś go nie lubię.
- Tak samo jak ja Olki.
- Ale ważne, ze ja Ciebie lubię. - pochylił się nade mną. - A Ty mnie? - nic nie odpowiedziałam tylko lekko się podniosłam i go pocałowałam.
Czułam, ze Piotrek na prawdę mnie wspiera. Wiedziałam, ze mnie kocha i nie pozwoli mnie skrzywdzić. Jest moim prawdziwym oparciem. Teraz troche żałowałam, że nie zgodziłam się na oświadczyny. Fajnie było być narzeczoną środkowego reprezentacji Polski.
A co do sprawy z Michałem została ona rozwiązana. Cieszyło mnie to bardzo, ale i za razem smuciło. Nie chciałam, zeby to tak wszystko wyszło. Nie spodziewałam się, ze to na prawdę taka intryga moze powstać.
Przez kolejne dni Piotrek usiłował skontaktować się z Aleksandrą. Ta niestety nie odbierała. Wróciliśmy do Spały. Treningi były wznowione na pełne obroty. Trzeba było przygotować się do dalszych zmagań. Chłopaki na początku mieli lekkie zakwasy, jedni odnotowali spadek formy fizycznej. Natomiast ta psychiczna była w jak najlepszym porządku. to cieszyło trenera. Każdy miał tzw. 'świeżą głowę'. Po przez wylewani z siebie potu na treningach, ja miałam dużo pracy. Bywałam zmęczona, ale nabierałam doświadczenia. Stosunki z Michałem nie były już przyjacielskie. Nie umiałam mu już zaufać tak jak kiedyś. Rozmawialiśmy podczas zabiegów, czy przerw w treningach. Marysia też miała ręce pełne roboty. Robiła zdjęcia oraz opiekowała się stroną internetową.
_______________________________________________________
Witam, cześć i czołem :)
Mam nadzieję, że zaskoczyłam Was rozwojem wydarzeń Jednych więcej, drugich mniej :)
Malutkimi kroczkami zbliżamy się do końca tej zagmatwanej historii. Zostały tylko dwa rozdziały i epilog. Będę za Wami tęsknić. Ale jeszcze to nie koniec, nie ma co płakać :D hahahah Oczywiście mam na mysli, siebie ;)
Czy sprawa tajemniczego przyjaciela zostanie do końca wyjaśniona? Czy Olka się przyzna?
Myślicie, ze mama Piotrka wreszcie zaakceptuje Anielę?
Tego dowiecie się w następnym rozdziale, tego jak i wiele innych :)
komentujcie, komentujcie. To głupie tak prosić o pozostawienie śladu po sobie. Ale chciałabym sprawdzić ilu czyta mojego bloga :)
Pozdrawiam Paaula :)
Trzymajcie się cieplutko :*
7 sierpnia 2013
31 lipca 2013
Rozdział 50. Miłość nie ma czasu przeszłego, cz.1
Po około dwóch godzinach dojechaliśmy do Ksawerowa. Niestety przez małe korki, mieliśmy opóźnienie. Gdy tylko znaleźliśmy się na miejscu, Marysia wyszła przed dom i szybko otworzyła nam bramę. Ucieszyłam się na jej widok. Dawno nie widziałam mojej przyjaciółki. Tak bardzo brakowało mi naszych rozmów.
Po chwili padłyśmy sobie w ramiona. Była tak samo szczęśliwa jak ja. Nie umiałyśmy bez siebie żyć. Z uśmiechami na twarzach weszłyśmy do środka. Piotrek też się ucieszył na widok przyjaciela.
Nadal nie wierzyłam w to, że mogę być tak szczęśliwa. To było wręcz niewyobrażalne. Kiedyś nawet nie śniłam, że poznam wszystkich siatkarzy. Tak samo jak w to, że będę z nimi pracować i Mańka również. Samo pójście na mecze było wyróżnieniem. Mimo, że Bartek jest moim kuzynem, bywałam tylko na spotkaniach w Łodzi, niestety rzadziej w Bełchatowie. Przyjazd do Spały był spełnieniem marzeń, kto mógłby pomyśleć, że dostanę pracę. Tamten dzień jest najszczęśliwszym dniem w moim życiu. I może tez dlatego, że wtedy poznałam Piotrka - miłość mojego życia. Nigdy nie wierzyłam, że będę mogła kogoś tak określić. Teraz mogę i jestem z tego powodu, prze szczęśliwa. Parę miesięcy temu swoją przyszłość wiązałam z Alanem. Śmialiśmy się, że będziemy upierdliwymi staruszkami. Teraz, jest inaczej. Moja miłość do Piotrka jest nieporównywalna do uczucia jakim darzę Alana. Tak, darzę. Miłość nie ma czasu przeszłego. Zawszę będę kochać Alana. Nie wyklucza to bycia z Piotrkiem. Rozumiem, że on ma takie samo prawo kochać Olkę. Nie mogę mu tego zabronić, bo to nie ma sensu. Przeszłość, zawsze jest z nami. I to jest piękne.
- Aniela! Halo! Jesteś tam? - z rozmyślań wyrwał mnie głos przyjaciółki.
- Emm, jestem. - uśmiechnęłam się.
- O czym tak myślałaś?
- O tym wszystkim. Nie uważasz, że to jest piękne?
- Ale co? - zapytała.
- Całe nasze życie. - przytuliłam ją.
- Tak. - powiedziała - Nela?
- Hm? - spojrzałam na nią, dalej nie wypuszczając z ramion.
- Alan. - wyszeptała, w tym momencie się odwróciłam. Stał przed nami, ubrany w szarą bluzę. Zawszę mi ją dawał, gdy było mi zimno. Dziwne, że z ubraniem wiąże się tyle wspomnień.
- Idź do domu. - zwróciłam sie do przyjaciółki.
- Poradzisz sobie?
- Tak. - uśmiechnęłam się.
- Cześć. - powiedział chłopak.
- Hej. - wymamrotałam.
- Przejdziemy się? - zaproponował.
- Jasne.
Szliśmy długi czas w ciszy. Nie umiałam na niego spojrzeć. Czułam jednak jego wzrok na sobie. Parę razy, Alan westchnął jakby chciał coś powiedzieć. Niestety już po chwili rezygnował. Kierowaliśmy się do parku. Tam była 'nasza' ławka. I to właśnie na niej usiedliśmy.
- Przepraszam Cię. - usłyszałam jego głos. - Nie wiem od czego zacząć, kocham Cię. Zawsze będę. Pamiętaj. Możesz mi zaufać, mimo wszystko. Chce być częścią Twojego życia. Zrozumiałem, że nie umiem żyć bez miłości do Ciebie.- czy ja już tego gdzieś nie słyszałam? A no tak, Michał. - Przepraszam za moje zachowanie wcześniej. Byłem dupkiem, pewnie nim zostanę. Ale chcę, żebyś coś wiedziała.
- Hm?
- To całe moje zachowanie było przez zazdrość i dumę. Na początku nie kochałem Cię. Założyłem się z kolegami o Ciebie. Tak wiem to było głupie. Z czasem zacząłem coś do Ciebie czuć. A gdy wyjechałaś do Wrocławia, zrozumiałem co.Tak wiem, przepraszam. Zachowywałem sie jak skończony idiota. Moja zazdrość jeszcze bardziej rosła. Przez cały nasz związek musiałem konkurować z siatkówką. Nie odpowiadało mi to.
Ale dopiero jak mnie zostawiłaś, zrozumiałem. Zrozumiałem, jak bardzo Cię kocham. Nie, to nie było przywiązanie. To była i jest miłość. Jakiś czas temu uświadomiłem sobie, że nigdy nie będziesz ze mną. Gdy mnie rzuciłaś, postanowiłem zemścić się na Piotrku. Wykupiłem bilety na wszystkie spotkania. Ale już wtedy na meczu coś zrozumiałem. Widziałem, jak całujesz się z Piotrkiem. Jak on na Ciebie patrzy, jak Ty patrzysz na niego. To było inne spojrzenie, nie znałem go. Na mnie nigdy tak nie patrzyłaś. Ale jestem pewien, że mnie kochałaś. I jestem głupkiem, bo nie umiałem tego docenić. - przez ten cały czas Alan patrzył mi prosto w oczy. Ja prawie płakałam. Przypomniałam sobie, cały nasz związek. Ale tylko te dobre chwile. Bo tylko takie warto pamiętać. - Przepraszam.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się i złapałam jego dłoń. W ułamku sekundy, on ścisnął moją.
- Nie chciałem, żeby to tak wyszło. Piotrek Cię uszczęśliwia ?- wtuliłam się w niego.
- Tak.
- Cieszę się, że daje Ci więcej niż ja. Zazdroszczę mu. - w tym momencie wybaczyłam zupełnie Alanowi.
- Nie masz czego. - zaśmiałam się.
- Jak to? On jest z Tobą, z największym skarbem na Ziemi, który ja straciłem. - spojrzał na mnie z taką iskierką w oczach, jakby chciał mnie pocałować.
- Nie mogę. - odsunęłam się.
- Proszę, ostatni raz. Później się odczepię. - nalegał. - Nikt nie musi wiedzieć.
- Alan, nie. - zaprotestowałam, odsuwając się od niego jeszcze bardziej.
- To co przyjaciele? - zapytał po chwili i wystawił 'mały paluszek'
- Tak. - uśmiechnęłam się. Wiedziałam, że nie mogę pozwolić na ten pocałunek.
Siedzieliśmy jeszcze jakiś czas na ławce i rozmawialiśmy, co u mnie i co u Alana. W pewnym momencie zapytałam. - Skoro się przyjaźnimy, może to dziwne, ale muszę się tego dowiedzieć.
- Nie bój się, mów. - ścisnął moją dłoń.
- Odkąd ze sobą zerwaliśmy, zaczęłam dostawać dziwne listy na skrzynkę mail'ową.
- Co w nich było?
- Ostrzeżenia, wytyczne. Ta osoba, ostrzegała mnie przed Piotrkiem. Znała każdy mój ruch, każdą moją decyzję. Jakby mnie śledziła, albo była tuż obok. Z jej słów odczytałam, że nienawidzi Cichego. A mnie kocha, okropną miłością. Jest o mnie zazdrosna. Boję się jej.
- I co to ma wspólnego ze mną?
- Ty tego nie pisałeś? - zapytałam zdezorientowana.
- Nie. - odwrócił wzrok. - O matko, która godzina? Musimy wracać. - wstał szybko.
- Jak chcesz. - powiedziałam i razem z nim udałam się pod dom Maryśki. Przez całą drogę nie rozmawialiśmy. Czułam, że coś jest nie tak.
- Jeszcze raz przepraszam. - powiedział, gdy doszliśmy już na miejsce.
- Nie ma sprawy.
- Zawszę będę Cię kochać. - przytulił mnie.
- Zostaw ją. - usłyszałam głos Piotrka. Gdy otworzyłam oczy, ujrzałam jak biegnie w naszą stronę. - Odsuń się od niej. - krzyczał.
- Nic jej nie zrobiłem, rozmawialiśmy tylko. Uspokój się. - powiedział Alan.
- Nie mów mi co mam robić. Aniela, wszystko w porządku? - przytulił mnie Cichy.
- Tak. Alan mówi prawdę, tylko rozmawialiśmy.
- Tym razem masz szczęście, gnojku. - zwrócił się do chłopaka.
- Ogarnij się. Aniela, do zobaczenia. - powiedział Alan i odszedł.
- Co Ty z nim robiłaś? - zapytał z wyrzutem Cichy.
- Tylko rozmawialiśmy, przeprosił mnie.
- Mam nadzieję. - ucałował mnie w głowę.
Później raz jeszcze udałam się na rozmowę z przyjaciółką. Wcześniej jej nie dokończyłyśmy. Piotrek również postanowił pogadać z Bartkiem.
- Nie uważasz, że ona przesadza? - zapytałam, gdy skończyłam swój monolog na temat mamy mojego chłopaka.
- Ale postaw się w jej sytuacji. Jej jedyny synek ma dziewczynę. Musi się nim 'dzielić'. Przyzwyczaiła się do Olki, chociaż zapewne nie bylo łatwo. A gdy ją w końcu zaakceptowała, pojawiłaś się Ty.
- To jej nie usprawiedliwia. - powiedziałam z żalem w głosie.
- Może i nie. Daj jej czas i wszystko się okaże. - uśmiechnęła sie.
- To teraz opowiadaj gdzie byłaś z Bartkiem. - zmieniłam temat.
- Nie była to jakaś wielka podróż, jak Wasza.
- Bez przesady. Ważne, że byliście razem.
- Wiem, wiem.
- To gdzie? - pytałam dalej.
- Byliśmy na tydzień w domku na Mazurach. Na zupełnym odludziu.
- I jak było? Co robiliście?
- Pływaliśmy w jeziorze, na rowerkach wodnych. Bawiliśmy się jak dzieci w kulach na wodzie. - w tym momencie się zaśmiała. - Chodziliśmy na długie spacery, gdzie po chwili uciekaliśmy przed komarami. Były urocze śniadanka na ganku i romantyczne kolacje w ogrodzie. I tak ogólnie robiliśmy dużo rzeczy.
- A w nocy? - zapytałam ciekawa.
- Było fajnie. - zarumieniła się, a podobno ja to zawsze robię.
- To się cieszę. - uśmiechnęłam się.
- Jak tam z Michałem?
- Nie wiem, nie odzywał się. Mam nadzieję, że przemyśli całą sytuację. I wreszcie zrozumie, że nic nas nie będzie łączyć.
- No w końcu jest dorosły i obiecał. Ale jesteś pewna, że to on wysyła te wiadomości?
- A kto inny, przecież nie Olka czy Alan?
- Jesteś pewna? - w tym momencie mnie olśniło. Może za wcześnie osądziłam Miśka? Zapewne. Nie wiem dlaczego wcześniej do głowy nie przyszedł mi Alan czy Aleksandra.
- Ale przecież oni mnie nie śledzili. Ten kto to wysyłał, pisał o moim życiu. To oznacza, że był blisko. A Michał był.
- A Alan nie był i Olka też? Sam się przyznał, że kupił bilety na wszystkie mecze. On jest za bardzo skąpy, by z nich rezygnować. A po za tym sama mówiłaś, że widziałaś byłą Cichego na meczach. Wtedy przecież też do Was podeszła, tzn gadała z Piotrkiem.
- No może masz rację, ale co oni by z tego mieli?
- Smak zemsty? Pewnie chcieli by do Was wrócić, ale każde do swojego partnera.
- A Michał?
- Zapytaj się go i będziesz miała jasność.
- Ale Alana też pytałam i powiedział, że tego nie robił.
- Tak, tą paplaniną o spóźnieniu? Nie osłabiaj mnie. - ja nie wiedziałam co myśleć, byłam totalnie zdezorientowana.
- Nie wiem.
- Lepiej się dowiedz.
- Dlaczego?
- Pomyśl, za chwilę zgrupowanie. Memoriał, mecze z Serbią, a później same Mistrzostwa. Piotrek i Michał będą ze sobą spędzać dużo czasu. A jak Winiar się wygada o pocałunku i jeszcze to podkoloryzuje?
- Na pewno nie.
- Nie byłabym tego taka pewna. Musisz sama pogadać z Miśkiem. I to wcześniej niż on spotka się z Cichym.
- A jeśli to go wkurzy i jeszcze podsunę mu ten pomysł?
- Trudno, później pogadasz z Pitem. Tylko bądź twarda tak jak dzisiaj z Alanem.
- Co masz na myśli?
- No to, że nie dałaś się pocałować. Pamiętaj, jesteś silna. Dasz radę.
- Pojedziesz ze mną do Michała?
- Zadzwoń do niego i się umów.
- To teraz albo nigdy. - wyciągnęłam telefon z kieszeni i zaczęłam szukać numeru do Michała. - Co mam mu powiedzieć?
- Dzisiaj nic. - uśmiechnęła się. - Zapytaj się, czy może się spotkać, pogadać. I tyle.
- A kiedy ma się odbyć to całe spotkanie?
- Do Spały jedziemy za dwa dni, tak? Z tego co pamiętam.
- Tak, tak. We wtorek mamy być, to znaczy chłopaki.
- My też tam pracujemy. Halo. - zaśmiałyśmy się. - Umów się z nim na jutro. Pamiętaj, to nie jest randka.
- Dobrze, dobrze. To dzwonię. - wzięłam głęboki oddech. - Włącza się poczta. - powiedziałam po chwili.
- Spróbuj jeszcze raz. - znowu zadzwoniłam do Winiara. Tym razem odebrał.
- Cześć. Co tam u Ciebie i Dagi? - długo nie musiałam czekać na odpowiedź. - U mnie? Dobrze. Możemy się jutro spotkać, potrzebuję pogadać? - powiedział, że oczywiście. - Ok, rozumiem. To do jutra. A gdzie? Jesteś w Łodzi? Może w parku na Zdrowiu? - szybko się zgodził. - To do jutra. Trzyma się.
- I jak?
- A jest z Dagmarą i małym u siebie w mieszkaniu w Łodzi. Przylecieli z wakacji dzisiaj. Jutro jadą do Bydgoszczy, na pare dni. Ale spotka się ze mną, przed południem. Powiedział, że też potrzebuje pogadać.Widzisz, może zrozumiał.
- Albo nie.
- Marmolisz w kółko. Na pewno przemyślał i kocha Dagę. Zawieziesz mnie jutro?
- Jasne, a co powiemy chłopakom?
- Że jedziemy na zakupy.
- Wracamy? Pewnie się martwią.
- Jasne. - Po chwili byłyśmy się już w domu. W pokoju znalazłyśmy chłopaków. Rozmawiali. Nawet nie zauważyli, że przyszłyśmy.
- No stary, weź przestań. Przecież nie możesz jej się od tak oświadczyć. Znasz ją stosunkowo od niedawna. Zanim się Olce oświadczyłeś, znałeś ją ponad cztery lata.
- No i co? Tutaj nie chodzi o długość związku tylko o jego jakość. Kocham Anielę i nic tego nie zmieni. A oświadczyć się muszę. Inaczej moja matka nie pojmie, że kocham Nelę. Nie zaakceptuje jej. A tak to nie będzie miała wyjścia.
- Jak to?- zapytał Kurek.
- Gdy Aniela przyjmie pierścionek jutro, pojedziemy jeszcze do mojego domu. Powiem rodzicom o moich planach. I jeśli oni, a głównie mama nie ucieszą się. Więcej się tam nie pojawię.
- A Ty jesteś pewien, że Aniela przyjmie zaręczyny?
- A dlaczego miałaby odrzucić? Nie widze problemu.
- Ja widzę. - w tym momencie Bartek szturchnął Piotrka i ten się odwrócił. - Cześć. - przywitał się z nami.
- Ooo, hej. - powiedział Cichy i szybko wstał. - Jak było na spacerze? - zapytał, gdy mnie przytulił.
- Dobrze, ale jutro jedziemy na zakupy.
- Rozumiem, że są jakieś wyprzedarze?
- Dokładnie. - spojrzałam tylko migiem na Mańkę.
- To my się będziemy zbierać. - powiedział Bartek. - Zostawimy Was samych.
- Pewnie jesteście zmęczeni po podróży. - dodała przyjaciółka. - Pogadaj z nim o tych zaręczynach. - wyszeptała do mnie.
- Kochanie? - zaczęłam, gdy zostaliśmy sami.
- Tak.
- Nie podsłuchiwałam, żeby nie było. - w tym momencie Piotrek się zaśmiał.- Ale o co chodzi z tymi zaręczynami? - a ja mówiłam całkowicie poważnie.
- Skoro już wiesz. - westchnął - Przepraszam, że w takiej chwili. - nagle, zobaczyłam jak Cichy uklęknął przede mną. - Wyjdziesz za mnie? Tak wiem, nie mam pierścionka. Nie zdążyłem kupić. Ale jutro pojadę i kupię. Obiecuję. A jak będziesz chciała, to jeszcze raz uklęknę i się zapytam. Tylko chce wiedzieć czy się zgadzasz. - gdy mówił cały czas patrzył mi prosto w oczy.
- Jeśli Ty to robisz tylko dla matki, to moja odpowiedź brzmi nie.
- Chce jej udowodnić, ze się kochamy. Chce aby zrozumiała ...
- Nic jej nie musisz udowadniać. - przerwałam mu.
- Właśnie muszę, nie rozumiesz? Ona będzie się tak zachowywać zawsze. Będzie traktowała Cię jak powietrze. Będzie dla Ciebie okropna. Za bardzo Cię kocham, żebym mógł pozwolić na coś takiego.
- Ale Piotrek. Przecież kiedyś się z tym oswoi.
- Serio, nie chcesz? - wstał i podszedł do mnie.
- To nie o to teraz chodzi.
- A o co?
- Nie chce, żeby to było tylko z powodu Twojej matki. Przepraszam. Nie przyjmę ich. - nic nie odpowiedział. - Nadal Cię kocham, pamiętaj. - uśmiechnęłam się.
- Tak? To po co spotkałaś się z Alanem?
- Rozmawialiśmy, przecież wiesz.
- A może powiedział Ci coś, przez co nie chcesz być ze mną? - zapytał ze złością Piotrek.
- Czy Ty coś takiego usłyszałeś? Że ja nie chce być z Tobą? No tak słowa 'kocham Cię' właśnie to znaczą.
- Nie ściemniaj. Jestem pewien, że nadal go kochasz.
- No i ?
- A jednak. Kochasz go.
- Tak, kocham. Zawsze będę.
- Jeśli tak, to z nami koniec. - wykrzyczał mi to prosto w twarz.
- Mówisz serio? Jesteś tego pewien?
- Tak. - w moich oczach pojawiły się łzy. Spojrzałam tylko na Piotrka, a chwilkę później wyszłam z domu. Jak on mógł tak powiedzieć? Nie ma takiej, zeby to się tak skończyło. Nie pozwolę na to. On mnie musi wysłuchać.
Uspokoiłam się troszeczkę i szłam już powoli. Przestałam płakać, było mi zimno. Co się dziwić, była już prawie północ. Było mi głupio, że tak późno wydzieraliśmy się w domu Marysi. Powinniśmy zachowywać sie cicho, rozmawiać spokojnie. Jak ludzie dorośli.
- Aniela. - usłyszałam zza moich pleców i szybko się odwróciłam. Zobaczyłam jak biegnie Piotrek. - Przepraszam. - powiedział, gdy znalazł się już przy mnie.
- Ale wiesz, ze to nic nie zmienia? Nadal nie przyjmę tych zaręczyn.
- Wiem, rozumiem Twoją decyzję. Szanuję ją. Chociaż mam nadzieję, że kiedyś ją zmienisz. - podniósł mnie.
- Być może. - zaśmiałam się. - Jak zaczniesz mi bardziej ufać.
- Obiecuję, będę. - uśmiechnął się. - Na prawdę, nadal coś czujesz do Alana?
- Tak. Nigdy nie będzie mi obojętny, tak samo jak Tobie Ola.
- Przed przeszłością nie uciekniemy. - powiedział.
- Bo miłość nie ma czasu przeszłego.
- Jeśli się kogoś kocha to kocha się go na zawsze, a nie na pięć minut. - gdy mówiliśmy te słowa, patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Dzięki temu, że byłam na rękach Piotrka. - Kocham Cię na zawsze. Mam nadzieję, że kiedyś zostaniesz moją żoną.
- A Ty moim mężem. Kocham Cię.
- I wokół nas będzie gromadka dzieci.
- Jaka gromadka?
- No co najmniej trójka. - uśmiechnął się.
- Chcesz, żebym później wyglądała jak szafa trzydrzwiowa z toaletką i wyjściem na ogródek? - w tym momencie Piotrek wybuchnął śmiechem. - Ja raczej myślałam o jednym dziecku.
- Będzie mu smutno.
- To zaadoptujemy. - powiedziałam radośnie.
- Jesteś tego pewna?
- Bardziej niż tego, ze chcesz mnie rzucić. - ponownie się zaśmiałam. - A Ty?
- Nigdy nie myślałem o adopcji. Myślisz, że poradzimy sobie z takim dzieckiem?
- Takim? To będzie normalne dziecko, tylko potrzebujące troszeczkę więcej uwagi i miłości.
Następnego dnia obudziłam się szczęśliwa, jak nigdy. Czułam, że rozczarowałam Piotrka. Nie chciałam przyjąć oświadczyn. Mimo, ze bardzo go kocham. Wiedziałam, że nie są one spowodowane przemyślaną decyzją. Działał pod wpływem impulsu i emocji. Obróciłam głowę, a obok mnie smacznie spał Cichy. Uśmiechnęłam się na jego widok, momentalnie.
Dwie godziny później jechałam już autem razem z Marysią do Łodzi. Oczywiście przykrywką były zakupy. Dobrze, że chłopaki nie wiedzą kiedy są letnie wyprzedaże.
- Zapytasz się go o te wiadomości?
- Jasne, musze to wiedzieć. Nawet jeśli skłamie ..
- Zauważysz jego reakcję, będziesz widzieć czy ściemnia czy nie. - przerwała mi Marysia.
- Oby to nie on.
_________________________________________
Witam i Czołem :) Tak więc, miło mi Was powitać z nowym rozdziałem.
Tuż na zakończenie pierwszego miesiąca wakacji :D
Mam nadzieję, ze spodoba Wam się ta partia. :)
Czy rozmowa Anieli z Michałem dużo wyjaśni? Czy to on pisze te wiadomości?
Tego dowiecie się w następnym rozdziale. A on pojawi się już za tydzień. :)
Dziękuję Wam za ponad 26 tysięcy wyświetleń, jesteście cudowni :) :*
A co do informacji ze świata siatkówki ... Mistrzostwa Europy bez Ignaczaka? Jakoś nie mogę sobie tego za bardzo wyobrazić. Ale taka jest decyzja trenera.Trzeba się pogodzić. A po za tym bądźmy szczerzy, Igła wiecznie nie będzie grał. A Wojtaszek i Zatorski, gdzieś sie ogrywać muszą. A ten sezon jest pasmem ich wielkich sukcesów.
Czekamy na pierwszy gwizdek, pierwszą piłkę :]
komentujcie, komentujcie to bardzo motywuje. Nawet małe słowo daje dużo :)
Trzymajcie się cieplutko,
Buziaki Paaula :*
Po chwili padłyśmy sobie w ramiona. Była tak samo szczęśliwa jak ja. Nie umiałyśmy bez siebie żyć. Z uśmiechami na twarzach weszłyśmy do środka. Piotrek też się ucieszył na widok przyjaciela.
Nadal nie wierzyłam w to, że mogę być tak szczęśliwa. To było wręcz niewyobrażalne. Kiedyś nawet nie śniłam, że poznam wszystkich siatkarzy. Tak samo jak w to, że będę z nimi pracować i Mańka również. Samo pójście na mecze było wyróżnieniem. Mimo, że Bartek jest moim kuzynem, bywałam tylko na spotkaniach w Łodzi, niestety rzadziej w Bełchatowie. Przyjazd do Spały był spełnieniem marzeń, kto mógłby pomyśleć, że dostanę pracę. Tamten dzień jest najszczęśliwszym dniem w moim życiu. I może tez dlatego, że wtedy poznałam Piotrka - miłość mojego życia. Nigdy nie wierzyłam, że będę mogła kogoś tak określić. Teraz mogę i jestem z tego powodu, prze szczęśliwa. Parę miesięcy temu swoją przyszłość wiązałam z Alanem. Śmialiśmy się, że będziemy upierdliwymi staruszkami. Teraz, jest inaczej. Moja miłość do Piotrka jest nieporównywalna do uczucia jakim darzę Alana. Tak, darzę. Miłość nie ma czasu przeszłego. Zawszę będę kochać Alana. Nie wyklucza to bycia z Piotrkiem. Rozumiem, że on ma takie samo prawo kochać Olkę. Nie mogę mu tego zabronić, bo to nie ma sensu. Przeszłość, zawsze jest z nami. I to jest piękne.
- Aniela! Halo! Jesteś tam? - z rozmyślań wyrwał mnie głos przyjaciółki.
- Emm, jestem. - uśmiechnęłam się.
- O czym tak myślałaś?
- O tym wszystkim. Nie uważasz, że to jest piękne?
- Ale co? - zapytała.
- Całe nasze życie. - przytuliłam ją.
- Tak. - powiedziała - Nela?
- Hm? - spojrzałam na nią, dalej nie wypuszczając z ramion.
- Alan. - wyszeptała, w tym momencie się odwróciłam. Stał przed nami, ubrany w szarą bluzę. Zawszę mi ją dawał, gdy było mi zimno. Dziwne, że z ubraniem wiąże się tyle wspomnień.
- Idź do domu. - zwróciłam sie do przyjaciółki.
- Poradzisz sobie?
- Tak. - uśmiechnęłam się.
- Cześć. - powiedział chłopak.
- Hej. - wymamrotałam.
- Przejdziemy się? - zaproponował.
- Jasne.
Szliśmy długi czas w ciszy. Nie umiałam na niego spojrzeć. Czułam jednak jego wzrok na sobie. Parę razy, Alan westchnął jakby chciał coś powiedzieć. Niestety już po chwili rezygnował. Kierowaliśmy się do parku. Tam była 'nasza' ławka. I to właśnie na niej usiedliśmy.
- Przepraszam Cię. - usłyszałam jego głos. - Nie wiem od czego zacząć, kocham Cię. Zawsze będę. Pamiętaj. Możesz mi zaufać, mimo wszystko. Chce być częścią Twojego życia. Zrozumiałem, że nie umiem żyć bez miłości do Ciebie.- czy ja już tego gdzieś nie słyszałam? A no tak, Michał. - Przepraszam za moje zachowanie wcześniej. Byłem dupkiem, pewnie nim zostanę. Ale chcę, żebyś coś wiedziała.
- Hm?
- To całe moje zachowanie było przez zazdrość i dumę. Na początku nie kochałem Cię. Założyłem się z kolegami o Ciebie. Tak wiem to było głupie. Z czasem zacząłem coś do Ciebie czuć. A gdy wyjechałaś do Wrocławia, zrozumiałem co.Tak wiem, przepraszam. Zachowywałem sie jak skończony idiota. Moja zazdrość jeszcze bardziej rosła. Przez cały nasz związek musiałem konkurować z siatkówką. Nie odpowiadało mi to.
Ale dopiero jak mnie zostawiłaś, zrozumiałem. Zrozumiałem, jak bardzo Cię kocham. Nie, to nie było przywiązanie. To była i jest miłość. Jakiś czas temu uświadomiłem sobie, że nigdy nie będziesz ze mną. Gdy mnie rzuciłaś, postanowiłem zemścić się na Piotrku. Wykupiłem bilety na wszystkie spotkania. Ale już wtedy na meczu coś zrozumiałem. Widziałem, jak całujesz się z Piotrkiem. Jak on na Ciebie patrzy, jak Ty patrzysz na niego. To było inne spojrzenie, nie znałem go. Na mnie nigdy tak nie patrzyłaś. Ale jestem pewien, że mnie kochałaś. I jestem głupkiem, bo nie umiałem tego docenić. - przez ten cały czas Alan patrzył mi prosto w oczy. Ja prawie płakałam. Przypomniałam sobie, cały nasz związek. Ale tylko te dobre chwile. Bo tylko takie warto pamiętać. - Przepraszam.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się i złapałam jego dłoń. W ułamku sekundy, on ścisnął moją.
- Nie chciałem, żeby to tak wyszło. Piotrek Cię uszczęśliwia ?- wtuliłam się w niego.
- Tak.
- Cieszę się, że daje Ci więcej niż ja. Zazdroszczę mu. - w tym momencie wybaczyłam zupełnie Alanowi.
- Nie masz czego. - zaśmiałam się.
- Jak to? On jest z Tobą, z największym skarbem na Ziemi, który ja straciłem. - spojrzał na mnie z taką iskierką w oczach, jakby chciał mnie pocałować.
- Nie mogę. - odsunęłam się.
- Proszę, ostatni raz. Później się odczepię. - nalegał. - Nikt nie musi wiedzieć.
- Alan, nie. - zaprotestowałam, odsuwając się od niego jeszcze bardziej.
- To co przyjaciele? - zapytał po chwili i wystawił 'mały paluszek'
- Tak. - uśmiechnęłam się. Wiedziałam, że nie mogę pozwolić na ten pocałunek.
Siedzieliśmy jeszcze jakiś czas na ławce i rozmawialiśmy, co u mnie i co u Alana. W pewnym momencie zapytałam. - Skoro się przyjaźnimy, może to dziwne, ale muszę się tego dowiedzieć.
- Nie bój się, mów. - ścisnął moją dłoń.
- Odkąd ze sobą zerwaliśmy, zaczęłam dostawać dziwne listy na skrzynkę mail'ową.
- Co w nich było?
- Ostrzeżenia, wytyczne. Ta osoba, ostrzegała mnie przed Piotrkiem. Znała każdy mój ruch, każdą moją decyzję. Jakby mnie śledziła, albo była tuż obok. Z jej słów odczytałam, że nienawidzi Cichego. A mnie kocha, okropną miłością. Jest o mnie zazdrosna. Boję się jej.
- I co to ma wspólnego ze mną?
- Ty tego nie pisałeś? - zapytałam zdezorientowana.
- Nie. - odwrócił wzrok. - O matko, która godzina? Musimy wracać. - wstał szybko.
- Jak chcesz. - powiedziałam i razem z nim udałam się pod dom Maryśki. Przez całą drogę nie rozmawialiśmy. Czułam, że coś jest nie tak.
- Jeszcze raz przepraszam. - powiedział, gdy doszliśmy już na miejsce.
- Nie ma sprawy.
- Zawszę będę Cię kochać. - przytulił mnie.
- Zostaw ją. - usłyszałam głos Piotrka. Gdy otworzyłam oczy, ujrzałam jak biegnie w naszą stronę. - Odsuń się od niej. - krzyczał.
- Nic jej nie zrobiłem, rozmawialiśmy tylko. Uspokój się. - powiedział Alan.
- Nie mów mi co mam robić. Aniela, wszystko w porządku? - przytulił mnie Cichy.
- Tak. Alan mówi prawdę, tylko rozmawialiśmy.
- Tym razem masz szczęście, gnojku. - zwrócił się do chłopaka.
- Ogarnij się. Aniela, do zobaczenia. - powiedział Alan i odszedł.
- Co Ty z nim robiłaś? - zapytał z wyrzutem Cichy.
- Tylko rozmawialiśmy, przeprosił mnie.
- Mam nadzieję. - ucałował mnie w głowę.
Później raz jeszcze udałam się na rozmowę z przyjaciółką. Wcześniej jej nie dokończyłyśmy. Piotrek również postanowił pogadać z Bartkiem.
- Nie uważasz, że ona przesadza? - zapytałam, gdy skończyłam swój monolog na temat mamy mojego chłopaka.
- Ale postaw się w jej sytuacji. Jej jedyny synek ma dziewczynę. Musi się nim 'dzielić'. Przyzwyczaiła się do Olki, chociaż zapewne nie bylo łatwo. A gdy ją w końcu zaakceptowała, pojawiłaś się Ty.
- To jej nie usprawiedliwia. - powiedziałam z żalem w głosie.
- Może i nie. Daj jej czas i wszystko się okaże. - uśmiechnęła sie.
- To teraz opowiadaj gdzie byłaś z Bartkiem. - zmieniłam temat.
- Nie była to jakaś wielka podróż, jak Wasza.
- Bez przesady. Ważne, że byliście razem.
- Wiem, wiem.
- To gdzie? - pytałam dalej.
- Byliśmy na tydzień w domku na Mazurach. Na zupełnym odludziu.
- I jak było? Co robiliście?
- Pływaliśmy w jeziorze, na rowerkach wodnych. Bawiliśmy się jak dzieci w kulach na wodzie. - w tym momencie się zaśmiała. - Chodziliśmy na długie spacery, gdzie po chwili uciekaliśmy przed komarami. Były urocze śniadanka na ganku i romantyczne kolacje w ogrodzie. I tak ogólnie robiliśmy dużo rzeczy.
- A w nocy? - zapytałam ciekawa.
- Było fajnie. - zarumieniła się, a podobno ja to zawsze robię.
- To się cieszę. - uśmiechnęłam się.
- Jak tam z Michałem?
- Nie wiem, nie odzywał się. Mam nadzieję, że przemyśli całą sytuację. I wreszcie zrozumie, że nic nas nie będzie łączyć.
- No w końcu jest dorosły i obiecał. Ale jesteś pewna, że to on wysyła te wiadomości?
- A kto inny, przecież nie Olka czy Alan?
- Jesteś pewna? - w tym momencie mnie olśniło. Może za wcześnie osądziłam Miśka? Zapewne. Nie wiem dlaczego wcześniej do głowy nie przyszedł mi Alan czy Aleksandra.
- Ale przecież oni mnie nie śledzili. Ten kto to wysyłał, pisał o moim życiu. To oznacza, że był blisko. A Michał był.
- A Alan nie był i Olka też? Sam się przyznał, że kupił bilety na wszystkie mecze. On jest za bardzo skąpy, by z nich rezygnować. A po za tym sama mówiłaś, że widziałaś byłą Cichego na meczach. Wtedy przecież też do Was podeszła, tzn gadała z Piotrkiem.
- No może masz rację, ale co oni by z tego mieli?
- Smak zemsty? Pewnie chcieli by do Was wrócić, ale każde do swojego partnera.
- A Michał?
- Zapytaj się go i będziesz miała jasność.
- Ale Alana też pytałam i powiedział, że tego nie robił.
- Tak, tą paplaniną o spóźnieniu? Nie osłabiaj mnie. - ja nie wiedziałam co myśleć, byłam totalnie zdezorientowana.
- Nie wiem.
- Lepiej się dowiedz.
- Dlaczego?
- Pomyśl, za chwilę zgrupowanie. Memoriał, mecze z Serbią, a później same Mistrzostwa. Piotrek i Michał będą ze sobą spędzać dużo czasu. A jak Winiar się wygada o pocałunku i jeszcze to podkoloryzuje?
- Na pewno nie.
- Nie byłabym tego taka pewna. Musisz sama pogadać z Miśkiem. I to wcześniej niż on spotka się z Cichym.
- A jeśli to go wkurzy i jeszcze podsunę mu ten pomysł?
- Trudno, później pogadasz z Pitem. Tylko bądź twarda tak jak dzisiaj z Alanem.
- Co masz na myśli?
- No to, że nie dałaś się pocałować. Pamiętaj, jesteś silna. Dasz radę.
- Pojedziesz ze mną do Michała?
- Zadzwoń do niego i się umów.
- To teraz albo nigdy. - wyciągnęłam telefon z kieszeni i zaczęłam szukać numeru do Michała. - Co mam mu powiedzieć?
- Dzisiaj nic. - uśmiechnęła się. - Zapytaj się, czy może się spotkać, pogadać. I tyle.
- A kiedy ma się odbyć to całe spotkanie?
- Do Spały jedziemy za dwa dni, tak? Z tego co pamiętam.
- Tak, tak. We wtorek mamy być, to znaczy chłopaki.
- My też tam pracujemy. Halo. - zaśmiałyśmy się. - Umów się z nim na jutro. Pamiętaj, to nie jest randka.
- Dobrze, dobrze. To dzwonię. - wzięłam głęboki oddech. - Włącza się poczta. - powiedziałam po chwili.
- Spróbuj jeszcze raz. - znowu zadzwoniłam do Winiara. Tym razem odebrał.
- Cześć. Co tam u Ciebie i Dagi? - długo nie musiałam czekać na odpowiedź. - U mnie? Dobrze. Możemy się jutro spotkać, potrzebuję pogadać? - powiedział, że oczywiście. - Ok, rozumiem. To do jutra. A gdzie? Jesteś w Łodzi? Może w parku na Zdrowiu? - szybko się zgodził. - To do jutra. Trzyma się.
- I jak?
- A jest z Dagmarą i małym u siebie w mieszkaniu w Łodzi. Przylecieli z wakacji dzisiaj. Jutro jadą do Bydgoszczy, na pare dni. Ale spotka się ze mną, przed południem. Powiedział, że też potrzebuje pogadać.Widzisz, może zrozumiał.
- Albo nie.
- Marmolisz w kółko. Na pewno przemyślał i kocha Dagę. Zawieziesz mnie jutro?
- Jasne, a co powiemy chłopakom?
- Że jedziemy na zakupy.
- Wracamy? Pewnie się martwią.
- Jasne. - Po chwili byłyśmy się już w domu. W pokoju znalazłyśmy chłopaków. Rozmawiali. Nawet nie zauważyli, że przyszłyśmy.
- No stary, weź przestań. Przecież nie możesz jej się od tak oświadczyć. Znasz ją stosunkowo od niedawna. Zanim się Olce oświadczyłeś, znałeś ją ponad cztery lata.
- No i co? Tutaj nie chodzi o długość związku tylko o jego jakość. Kocham Anielę i nic tego nie zmieni. A oświadczyć się muszę. Inaczej moja matka nie pojmie, że kocham Nelę. Nie zaakceptuje jej. A tak to nie będzie miała wyjścia.
- Jak to?- zapytał Kurek.
- Gdy Aniela przyjmie pierścionek jutro, pojedziemy jeszcze do mojego domu. Powiem rodzicom o moich planach. I jeśli oni, a głównie mama nie ucieszą się. Więcej się tam nie pojawię.
- A Ty jesteś pewien, że Aniela przyjmie zaręczyny?
- A dlaczego miałaby odrzucić? Nie widze problemu.
- Ja widzę. - w tym momencie Bartek szturchnął Piotrka i ten się odwrócił. - Cześć. - przywitał się z nami.
- Ooo, hej. - powiedział Cichy i szybko wstał. - Jak było na spacerze? - zapytał, gdy mnie przytulił.
- Dobrze, ale jutro jedziemy na zakupy.
- Rozumiem, że są jakieś wyprzedarze?
- Dokładnie. - spojrzałam tylko migiem na Mańkę.
- To my się będziemy zbierać. - powiedział Bartek. - Zostawimy Was samych.
- Pewnie jesteście zmęczeni po podróży. - dodała przyjaciółka. - Pogadaj z nim o tych zaręczynach. - wyszeptała do mnie.
- Kochanie? - zaczęłam, gdy zostaliśmy sami.
- Tak.
- Nie podsłuchiwałam, żeby nie było. - w tym momencie Piotrek się zaśmiał.- Ale o co chodzi z tymi zaręczynami? - a ja mówiłam całkowicie poważnie.
- Skoro już wiesz. - westchnął - Przepraszam, że w takiej chwili. - nagle, zobaczyłam jak Cichy uklęknął przede mną. - Wyjdziesz za mnie? Tak wiem, nie mam pierścionka. Nie zdążyłem kupić. Ale jutro pojadę i kupię. Obiecuję. A jak będziesz chciała, to jeszcze raz uklęknę i się zapytam. Tylko chce wiedzieć czy się zgadzasz. - gdy mówił cały czas patrzył mi prosto w oczy.
- Jeśli Ty to robisz tylko dla matki, to moja odpowiedź brzmi nie.
- Chce jej udowodnić, ze się kochamy. Chce aby zrozumiała ...
- Nic jej nie musisz udowadniać. - przerwałam mu.
- Właśnie muszę, nie rozumiesz? Ona będzie się tak zachowywać zawsze. Będzie traktowała Cię jak powietrze. Będzie dla Ciebie okropna. Za bardzo Cię kocham, żebym mógł pozwolić na coś takiego.
- Ale Piotrek. Przecież kiedyś się z tym oswoi.
- Serio, nie chcesz? - wstał i podszedł do mnie.
- To nie o to teraz chodzi.
- A o co?
- Nie chce, żeby to było tylko z powodu Twojej matki. Przepraszam. Nie przyjmę ich. - nic nie odpowiedział. - Nadal Cię kocham, pamiętaj. - uśmiechnęłam się.
- Tak? To po co spotkałaś się z Alanem?
- Rozmawialiśmy, przecież wiesz.
- A może powiedział Ci coś, przez co nie chcesz być ze mną? - zapytał ze złością Piotrek.
- Czy Ty coś takiego usłyszałeś? Że ja nie chce być z Tobą? No tak słowa 'kocham Cię' właśnie to znaczą.
- Nie ściemniaj. Jestem pewien, że nadal go kochasz.
- No i ?
- A jednak. Kochasz go.
- Tak, kocham. Zawsze będę.
- Jeśli tak, to z nami koniec. - wykrzyczał mi to prosto w twarz.
- Mówisz serio? Jesteś tego pewien?
- Tak. - w moich oczach pojawiły się łzy. Spojrzałam tylko na Piotrka, a chwilkę później wyszłam z domu. Jak on mógł tak powiedzieć? Nie ma takiej, zeby to się tak skończyło. Nie pozwolę na to. On mnie musi wysłuchać.
Uspokoiłam się troszeczkę i szłam już powoli. Przestałam płakać, było mi zimno. Co się dziwić, była już prawie północ. Było mi głupio, że tak późno wydzieraliśmy się w domu Marysi. Powinniśmy zachowywać sie cicho, rozmawiać spokojnie. Jak ludzie dorośli.
- Aniela. - usłyszałam zza moich pleców i szybko się odwróciłam. Zobaczyłam jak biegnie Piotrek. - Przepraszam. - powiedział, gdy znalazł się już przy mnie.
- Ale wiesz, ze to nic nie zmienia? Nadal nie przyjmę tych zaręczyn.
- Wiem, rozumiem Twoją decyzję. Szanuję ją. Chociaż mam nadzieję, że kiedyś ją zmienisz. - podniósł mnie.
- Być może. - zaśmiałam się. - Jak zaczniesz mi bardziej ufać.
- Obiecuję, będę. - uśmiechnął się. - Na prawdę, nadal coś czujesz do Alana?
- Tak. Nigdy nie będzie mi obojętny, tak samo jak Tobie Ola.
- Przed przeszłością nie uciekniemy. - powiedział.
- Bo miłość nie ma czasu przeszłego.
- Jeśli się kogoś kocha to kocha się go na zawsze, a nie na pięć minut. - gdy mówiliśmy te słowa, patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Dzięki temu, że byłam na rękach Piotrka. - Kocham Cię na zawsze. Mam nadzieję, że kiedyś zostaniesz moją żoną.
- A Ty moim mężem. Kocham Cię.
- I wokół nas będzie gromadka dzieci.
- Jaka gromadka?
- No co najmniej trójka. - uśmiechnął się.
- Chcesz, żebym później wyglądała jak szafa trzydrzwiowa z toaletką i wyjściem na ogródek? - w tym momencie Piotrek wybuchnął śmiechem. - Ja raczej myślałam o jednym dziecku.
- Będzie mu smutno.
- To zaadoptujemy. - powiedziałam radośnie.
- Jesteś tego pewna?
- Bardziej niż tego, ze chcesz mnie rzucić. - ponownie się zaśmiałam. - A Ty?
- Nigdy nie myślałem o adopcji. Myślisz, że poradzimy sobie z takim dzieckiem?
- Takim? To będzie normalne dziecko, tylko potrzebujące troszeczkę więcej uwagi i miłości.
Następnego dnia obudziłam się szczęśliwa, jak nigdy. Czułam, że rozczarowałam Piotrka. Nie chciałam przyjąć oświadczyn. Mimo, ze bardzo go kocham. Wiedziałam, że nie są one spowodowane przemyślaną decyzją. Działał pod wpływem impulsu i emocji. Obróciłam głowę, a obok mnie smacznie spał Cichy. Uśmiechnęłam się na jego widok, momentalnie.
Dwie godziny później jechałam już autem razem z Marysią do Łodzi. Oczywiście przykrywką były zakupy. Dobrze, że chłopaki nie wiedzą kiedy są letnie wyprzedaże.
- Zapytasz się go o te wiadomości?
- Jasne, musze to wiedzieć. Nawet jeśli skłamie ..
- Zauważysz jego reakcję, będziesz widzieć czy ściemnia czy nie. - przerwała mi Marysia.
- Oby to nie on.
_________________________________________
Witam i Czołem :) Tak więc, miło mi Was powitać z nowym rozdziałem.
Tuż na zakończenie pierwszego miesiąca wakacji :D
Mam nadzieję, ze spodoba Wam się ta partia. :)
Czy rozmowa Anieli z Michałem dużo wyjaśni? Czy to on pisze te wiadomości?
Tego dowiecie się w następnym rozdziale. A on pojawi się już za tydzień. :)
Dziękuję Wam za ponad 26 tysięcy wyświetleń, jesteście cudowni :) :*
A co do informacji ze świata siatkówki ... Mistrzostwa Europy bez Ignaczaka? Jakoś nie mogę sobie tego za bardzo wyobrazić. Ale taka jest decyzja trenera.Trzeba się pogodzić. A po za tym bądźmy szczerzy, Igła wiecznie nie będzie grał. A Wojtaszek i Zatorski, gdzieś sie ogrywać muszą. A ten sezon jest pasmem ich wielkich sukcesów.
Czekamy na pierwszy gwizdek, pierwszą piłkę :]
komentujcie, komentujcie to bardzo motywuje. Nawet małe słowo daje dużo :)
Trzymajcie się cieplutko,
Buziaki Paaula :*
20 lipca 2013
Rozdział 49. 'Nie wrócę do Olki!'
Piotrek wrócił do łazienki, a ja w tym czasie zalogowałam się na pocztę. Z wielką ulgą odetchnęłam, gdy w skrzynce odbiorczej nie zobaczyłam żadnej nowej wiadomości od tajemniczego przyjaciela. Szybko wylogowałam sie z poczty. A po chwili zadzwonił do mnie tata na skype. Na mojej twarzy od razu pojawił sie uśmiech. Zawsze rozmowy z rodziną, poprawiały mi humor.
- Ty jeszcze nie śpisz, córeczko? -przywitał mnie tata - Jest już późno. No chyba, że we Włoszech jest inna strefa czasowa. - zaśmiał się.
- Dobry wieczór, ojczulku. - posłałam mu szczery uśmiech. - Jeszcze sie nie kładziemy. Chociaż ja już jestem w piżamce. A co u Was?
- To jest mniej ważne, jak Włochy? Gdzie teraz jesteście?
- San Remo to do jutra nasz przystanek. Rzeczywiście Włochy są przepiękne. Miałeś rację. Zakochałam się w nich. I to od pierwszego wejrzenia.
- Tak jak w Piotrku? - usłyszałam głos Magdy.
- Tak, tak jak w Piotrku. - powiedziałam głośniej.
- A co u niego? - zapytał tata.
- Dobrze, opalił sie troszkę.
- Dbaj o niego.
- Wiem. Niestety to on mnie cały czas dokarmia.
- Juz z nim na ten temat rozmawiałem. Obiecał mi, że włos Ci z głowy nie spadnie.
- Czyżby 'męska rozmowa' się odbyła? - pokiwał głową twierdząco. - Co? Gdzie? Kiedy?
- Nie musisz wszystkiego wiedzieć.
- Dobrze, nie to nie. A co u Magdy i Mikołaja? - zmieniłam temat.
-Chodź, kochanie. Rozmawiam z Anielą. - zawołał swoją żonę, mój tata.
- Juz idę. - usłyszałam ponowie jej głos. - Cześć, Nela. - uśmiechnęła się do mnie i usiadła obok mojego ojca. - Co tam u Was, odpoczywacie?
- Staramy się. Cały czas jesteśmy razem, a to najważniejsze.
- Pokochacie się jeszcze bardziej, zaciśniecie więzy. - powiedziała z takim ciepłem w głosie. - Dzwoniłaś do mamy?- zapytała. Troszczy się o mnie, to widać. Mimo jej dość młodego wieku, jest bardzo odpowiedzialna. 'Nasze początki nie należały do najłatwiejszych. Ale z każdą chwilą bylo już coraz lepiej. W końcu ją pokochałam, stała się moją przyjaciółką.
- Tak, rozmawiałam z nią. Chwilę, ale rozmawiałam.
- Na pewno się martwiła. A co tam u Piotrka, jak jego rodzice?
- To ja Wam nie będę przeszkadzał, pójdę sobie. - powiedział tata i wyszedł z pokoju.
- Nie poznałam jego rodziców. Wyjechali do Szwecji, na urlop. Spotkanie z jego mamą, mogłoby się okazać za trudne.
- Dlaczego?
- Ona mnie nienawidzi. Ale nie wiem z jakiego powodu. Chyba uważa, że to ja rozbiłam poprzedni związek Piotrka. - mówiłam, nie zwracając uwagi na mojego chłopaka. - Ale tak nie jest. To nie ja to zrobiłam. - w moich oczach pojawiły się pierwsze łzy.
- Wiem, kochanie. Spokojnie. - powiedziała Magda.
- Tak bardzo chciałabym, żeby jego rodzice mnie zaakceptowali. Tak jak Wy, Piotrka. - zaczęłam płakać.
- Aniela, rozumiem. Boisz się, odrzucenia. Nie wiesz, czy tak sytuacja nie popsuje Twojego związku. - pokiwałam głową twierdząco, wycierając z twarzy łzy. - Piotrek Cię kocha, jest dorosły. Sam decyduje.
- Wiem, ale ..
- Nie ma ale, skarbie. - tak bardzo chciałam, zeby mnie przytuliła.
- Ale to jego mama. Liczy się z jej zdaniem.
- No na pewno, nie w tej sprawie. Ona za niego nie kocha. Kocha jego.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się.
- To co, nie będziesz już ryczeć?
- Nie. Naprawdę.
- Cieszę się. W końcu to wakacje. Baw się dobrze, zostało niewiele czasu.
- Wiem, wiem.
- Trzymaj się i pozdrów Piotrka.
- Dobrze. Papa. - W tym momencie zeszła mi mała ulga z serca. Musiałam to z siebie wyrzucić. Magda zawsze trzeźwo patrzy na każdą sprawę. To właśnie ona sprowadza mnie na Ziemię. Ale i czasami pozwala mi latać.
Kolejny dzień, kolejna porcja lodów i słońca. Po tym krótkim czasie spędzonym na ciągłym objadaniu, ruszyliśmy w dalszą podróż. Miałam nadzieję, że wszystkie pochłonięte przeze mnie kalorie, nie pójdą mi w biodra. Chociaż Cichy cały czas powtarzał, ze powinnam dużo jeść, bo jestem chudziutka. Tak samo mówił, że jestem piękna, cudowna i wspaniała. Podbudował moją samoocenę i to bardzo. Cieszyłam się, że mam Piotrka.
Rano ruszyliśmy do Werony. Miasto tytułowych bohaterów, Romea i Julii. Przepełnione nastrojem miłości. Na początku odwiedziliśmy rzymską arenę na 22 tysiące widzów. Kolejnym celem była katedra. Została zbudowana w XII w. i przebudowana w XV-XVI w. Kościół S. Tosca e Teuteria z V w. Miasto słynie z renesansowych palazzi i pięknych balkonów. Na jednym z nich rozgrywa się akcja szekspirowskiej tragedii "Romeo i Julia", zaś domy zamieszkiwane niegdyś przez oboje nieszczęśliwych kochanków i rzekomy nagrobek Julii są celem pielgrzymek turystów z całego świata. Piotrek wyczytał, że dotykając piersi Julii przynosi to szczęście w miłości. Oczywiście, musiał wykonać ten gest. Stwierdził, że trzeba skorzystać. Chociaż uważał, że tego całego pięknego uczucia, mamy aż za wiele.
Później odwiedziliśmy oddalony o 2 km od starego miasta, grób Julii. Według tradycji panny młode składają tam bukiety ślubne, co ma przynosić im szczęście w małżeństwie. I w tym miejscu mój chłopak brnął ślepo zapatrzony w legendę. Powiedział, że rano wrócimy w to miejsce. Miałam złożyć bukiet.
Gdy nastał wieczór udaliśmy się na Plac Dantego i dziedziniec romańskiego Palazzo della Ragione należą do najbardziej romantycznych miejsc w tym mieście. Dziedziniec otaczają arkady, do budynku przylegają pięknie rzeźbione schody z różowego marmuru.Wszystko było tak delikatnie oświetlone.
Do późnej nocy spacerowaliśmy trzymając się za ręce. To było strasznie fajnie, byliśmy zafascynowani całą tą atmosferą.
Następnego dnia obudziliśmy się bardzo wcześnie. Bez zjedzonego śniadania udaliśmy się do grobu Julii. Dzięki wczesnej godzinie zalapaliśmy się na końcówke, wschodu slońca.
- Piotruś, możesz mi wytłumaczyć dlaczego ja mam złożyć ten bukiet? - zapytałam wymachując kwiatkami.
- No jak kiedys weźmiemy ślub, to nie trzeba będzie to przyjechać.
- Ok. Czy to są zaręczyny?
- Jeszcze nie. Robimy to na zapas. - przytulił mnie i pocałował.
Po chwili złożyłam bukiet i wróciłam do Piotrka. Staliśmy tak przez moment patrząc na budzące się miasto. Piękny widok.
Ostatnim przystankiem naszych wakacji była Florencja. Do miejscowości samochodami mogą wjeżdżać tylko mieszkańcy. Zwiedzający niestety musza parkować dalej. Zakazów trzeba przestrzegać, mimo iż trudno jest znaleźć miejsce postoju. Jeśli będziemy się poruszać samochodem, to trzeba bardzo uważać i mieć dobry refleks. Kierowcy jeżdżą niezgodnie z przepisami i bardzo niebezpiecznie.
Pierwszym przystankiem została Katedra Santa Maria del Fiore. Jest to budynek z wielką kopułą, największą na świecie. Cudowną panoramę miasta można oglądać ze szczytu kopuły lub mniej obleganej dzwonnicy - Campanile di Giotto. Do pokonania było 414 stopni, ale było warto. Mimo naszego zmęczenia udało nam się wejść na samą górę. Kolejnym miejscem widokowym jest park Giardino di Boboli obok Palazzo Pitti. Jeszcze więcej widać z placu Michała Anioła. Stąd starówka wygląda niesamowicie, bo jak na dłoni mamy dachy najważniejszych zabytków: kościoła Santa Maria Novella, na którym znajdują się dwa przyrządy astronomiczne z 1572 roku - zegar słoneczny oraz przyrząd do wyznaczania współrzędnych równikowych i ekliptycznych ciał niebieskich.
Pod koniec dnia udaliśmy się na obiad. Lekko spóźniony. Nasz posiłek składał sie z trzech dań, był okraszony deserem i lampka stołowego wina Brunello di Montepulciano.
To juz był przedostatni dzień we Włoszech. Następnego poranka musieliśmy zacząć się pakować. Ale przed wylotem udaliśmy sie na spacer. To były ostatnie chwile w tym pięknym miejscu. Ze łzami w oczach wsiadłam do auta i pojechaliśmy na lotnisko.
Po około 6-godzinnym locie, znaleźliśmy się w Warszawie. A tam czekała na nas Patrycja wraz z Fabianem. Przywitaliśmy się i wspólnie udaliśmy sie do domu rodziny Nowakowskich. Gdy dotarliśmy na miejsce Piotrek od razu objął mnie czule. Weszliśmy do domu i w tym momencie poczułam zapach ciasta drożdżowego. Od progu przywitała nas mama Cichego. Lekko zdziwiła się na mój widok pewnie myślała, że pojechałam do domu. Ja również nie chciałam się z nią spotkać. Mnie od razu zrzedła mina. A taki miałam dobry humor.
- Jestem obok. - powiedział cicho Piotrek i ścisnął mocno moją dłoń. - Dzień Dobry, mamo. - przywitał się.- Poznaj Anielę. - spojrzał na mnie.
- Dzień Dobry. - wydukałam.
- Witaj Piotrusiu. - w tym momencie odepchnęła mnie od Cichego i zaczęła go ściskać. Ja stanęłam obok i nie wiedziałam jak mam się zachować. Spojrzałam tylko na mojego chłopaka.
- Mamo. Puść mnie.
- Ale o co chodzi, syneczku?
- Nie przywitałaś się z Anielą. - powiedział i wskazał na mnie.
- Dzień Dobry. - wydusiła z siebie na silę. Ja odpowiedziałam tym samym.
Przez resztę dnia olewała mnie po całej linii. Traktowała zupełnie jak powietrze. Piotrek próbował mnie jakoś wciągnąć do rozmowy. Dużo o mnie mówił i naszym związku. Niestety jego mama, nie chciała nawet o mnie słyszeć. A jego tata, siedział cicho. Od czasu do czasu posyłał mi szczery uśmiech. Tak samo jak Patrycja i Fabian. Mój chłopak też starał się mnie wspierać.
Popołudniu siostra Cichego chciała wziąć mnie na spacer, ale ja jakoś nie miałam ochoty.
Piotrek gdzieś zniknął, a ja siedziałam sama w jego pokoju. Postanowiłam zadzwonić do Marysi. Niestety nie odbierała. Zaczekałam chwilkę i zadzwoniłam ponownie. Nadal cisza. Nie chciałam nalegać, widać była zajęta.
Położyłam się na łóżku i wsłuchiwałam sie w dźwięk dochodzący z kuchni.Najwidoczniej było włączone radio. Nie wiedziałam jaka piosenka leciała. Ale była idealna, chciałam usnąć. Byłam zmęczona po podróży i całą tą sytuacją. Ze względu na dobre stosunki matki Pita z Olą, pragnęłam żeby mnie tez zaakceptowała. Chociaż tak w połowie. Wiedziałam, że muszę sie starać o jej zaufanie. Mimo,że nie miałam pomysłu jak je zdobić.
W pewnym momencie usłyszałam czyjś głos. A konkretnie Piotrka. Szybko wstałam i podeszłam do okna. Z niego miałam idealny widok na ogród i ścieżkę. Zauważyłam idącego szybko mojego chłopaka, a za nim jego mamę. Krzyczeli cos do siebie. Niestety byłam za daleko by cokolwiek usłyszeć. Postanowiłam wyjść z domu i spróbować uspokoić Cichego. Nie chciałam, żeby kłócił się z matką.
- Zrozum, ja ją kocham. - krzyczał.
- Raczej jesteś zauroczony lub chcesz się zemścić na Aleksandrze. - próbowała go uspokoić. - Chociaż nie rozumiem dlaczego. Byliście i nadal możecie być cudowną parą.
- Nie. Nie wrócę do Olki. Nawet o tym nie myśl. - dalej krzyczał.
- Piotrek. Ta Twoja nowa dziewczyna jest gówniarą.
- Nie. Nie jest.
- Czy Ty zawsze musisz być naiwny?
- Właśnie byłem naiwny, kochając Olkę.
- Czyli ją kochasz?
- Kocham Aniele. Słyszysz? - nadal krzyczał.
- Tak, Ja jakoś nie wróżę Wam długiego związku.
- Nie musisz. I tak z nią będę. A pewnego dnia się z nią ożenię, będę miał dzieci. Jeśli nie zaakceptujesz Anieli, nie będziesz uczestniczyła w moim życiu. Zniknę na zawsze. - w tym momencie zobaczył mnie. - Nela. - powiedział juz spokojnym głosem.
- Przepraszam, nie powinnam. Ale usłyszałam krzyki. - tłumaczyłam się.
- Nic się nie stało. Chodź teraz na górę. Jedziemy stąd. - objął mnie.
- Piotrek. - usłyszałam głos mamy Cichego.
W drzwiach minęliśmy się z Patką i Fabianem. Pit powiedział, że wyjeżdżamy i tyle. Szybko się spakowaliśmy i juz po 20 minutach byliśmy już w samochodzie.
- Przepraszam Cię, za jej dzisiejsze zachowanie. Nie powinienem Cię tutaj przywozić. - powiedział Piotrek, gdy włożył klucz do stacyjki.
- Rozumiem. Nie wiedziałeś, że już przyjechali.
- Właśnie wiedziałem. Ale myślałem, że nie zrobi takiej szopki.
- To nie Twoja wina, możemy już o tym nie rozmawiać, tylko już jechać? - zapytałam.
- Tak, tak. - usłyszałam dźwięk silnika. - Zaczekaj, Twój tata.-powiedziałam patrząc w boczne lusterko.Piotrek szybko wysiadł z auta, tak samo jak ja.
- Coś się stało? - zapytał siatkarz.
- Piotrek, zrozum matkę.
- To po to nas zatrzymujesz? - uniósł głos.
- Możecie zostać? Chociaż do jutra? Przecież taki był Wasz plan?
- Nie. Odwiozę Anielę i wrócę po resztę rzeczy na zgrupowanie. - oznajmił Pit i wsiadł do auta.
- Prosze Pana. - zatrzymałam tatę mojego chłopaka. - Pogadam z Piotrkiem, a jutro przeprosi mamę. Na pewno. - uśmiechnęłam się.
- Jesteś taka jak mówił mój syn. Cudowna.
- Dziękuję.
- Wsiadaj do samochodu. A ja postaram się porozmawiać z żoną. - powiedział.
- Do widzenia. - otworzyłam drzwi i już po chwili byłam obok Piotrka. - To co jedziemy? Czy chcesz zostać?
- Jedziemy. Nie chce, żebys słyszała co ona gada. - powiedział, a ja włączyłam radio.
Oparłam się o szybę i patrzyłam na szybko zmieniający się obraz za oknem. Próbowałam nie myśleć o mamie Piotrka. Nie byłam pewna, czy ona mnie zaakceptuje. Wiedziałam, że ma racje. Jestem dużo młodsza od Cichego. Może to właśnie ja rozbiłam jego związek? Ale on już wcześniej był fikcją. Mimo wszystko pojawiłam się w mało odpowiednim momencie. Piotrek jeszcze mógł uratować swój związek, mógł byc szczęśliwy. Nagle zadzwonił do mnie telefon. To Marysia.
- Cześć. Przepraszam, że nie odbierałam. Jestem u cioci z Bartkiem. A Wy już wróciliście z Włoch, że dzwoniłaś?
- Tak dzisiaj. Przylecieliśmy jakoś po 12, a później byliśmy u Piotrka w domu.
- I jak tam jego szanowana mamusia?
- Chyba nie najlepiej, skoro już wracamy.
- Jak to?
- A pogadamy jak się spotkamy. A właściwie kiedy to będzie?
- Skoro jedziecie, to możecie wpaść do nas. - zaproponowała przyjaciółka.
- Poczekaj, zapytam Pita. - spojrzałam na chłopaka i zakryłam dłonią telefon. - Kochanie, może odwiedzimy Marysię? Bedzie tez Bartek.
- Ok. Powiedz, że będziemy za półtorej godziny.
- Zgodził się. A Twoja ciocia upiekła jakies ciasto? - zapytałam.
- Wiecznie głodna. Jest jabłecznik. Wystarczy?
- Wiesz jak mnie uszczęśliwić. W takim razie do zobaczenia.
- Czekamy. - rozłączyła się.
- Mam rozumieć, że jesteś głodna? - zapytał Piotrek.
- Troche tak. - uśmiechnęłam się.
__________________________________________
Witam po długiej przerwie :)
I jak tam Wasze wakacje?
Tez nie możecie się doczekać Mistrzostw Europy? :D Ja bardzo, bardzo.
Kogo chcecie zobaczyć w finałach? Ja kibicuję Włochom :)
A co do rozdziału, piszcie swoje przemyślenia.
Tutaj na dole :P komentarz, komentarz, komentarz. To bardzo, bardzo motywuje :*
Trzymajcie się, buziaki :* Pozdrawiam Paaula :*
- Ty jeszcze nie śpisz, córeczko? -przywitał mnie tata - Jest już późno. No chyba, że we Włoszech jest inna strefa czasowa. - zaśmiał się.
- Dobry wieczór, ojczulku. - posłałam mu szczery uśmiech. - Jeszcze sie nie kładziemy. Chociaż ja już jestem w piżamce. A co u Was?
- To jest mniej ważne, jak Włochy? Gdzie teraz jesteście?
- San Remo to do jutra nasz przystanek. Rzeczywiście Włochy są przepiękne. Miałeś rację. Zakochałam się w nich. I to od pierwszego wejrzenia.
- Tak jak w Piotrku? - usłyszałam głos Magdy.
- Tak, tak jak w Piotrku. - powiedziałam głośniej.
- A co u niego? - zapytał tata.
- Dobrze, opalił sie troszkę.
- Dbaj o niego.
- Wiem. Niestety to on mnie cały czas dokarmia.
- Juz z nim na ten temat rozmawiałem. Obiecał mi, że włos Ci z głowy nie spadnie.
- Czyżby 'męska rozmowa' się odbyła? - pokiwał głową twierdząco. - Co? Gdzie? Kiedy?
- Nie musisz wszystkiego wiedzieć.
- Dobrze, nie to nie. A co u Magdy i Mikołaja? - zmieniłam temat.
-Chodź, kochanie. Rozmawiam z Anielą. - zawołał swoją żonę, mój tata.
- Juz idę. - usłyszałam ponowie jej głos. - Cześć, Nela. - uśmiechnęła się do mnie i usiadła obok mojego ojca. - Co tam u Was, odpoczywacie?
- Staramy się. Cały czas jesteśmy razem, a to najważniejsze.
- Pokochacie się jeszcze bardziej, zaciśniecie więzy. - powiedziała z takim ciepłem w głosie. - Dzwoniłaś do mamy?- zapytała. Troszczy się o mnie, to widać. Mimo jej dość młodego wieku, jest bardzo odpowiedzialna. 'Nasze początki nie należały do najłatwiejszych. Ale z każdą chwilą bylo już coraz lepiej. W końcu ją pokochałam, stała się moją przyjaciółką.
- Tak, rozmawiałam z nią. Chwilę, ale rozmawiałam.
- Na pewno się martwiła. A co tam u Piotrka, jak jego rodzice?
- To ja Wam nie będę przeszkadzał, pójdę sobie. - powiedział tata i wyszedł z pokoju.
- Nie poznałam jego rodziców. Wyjechali do Szwecji, na urlop. Spotkanie z jego mamą, mogłoby się okazać za trudne.
- Dlaczego?
- Ona mnie nienawidzi. Ale nie wiem z jakiego powodu. Chyba uważa, że to ja rozbiłam poprzedni związek Piotrka. - mówiłam, nie zwracając uwagi na mojego chłopaka. - Ale tak nie jest. To nie ja to zrobiłam. - w moich oczach pojawiły się pierwsze łzy.
- Wiem, kochanie. Spokojnie. - powiedziała Magda.
- Tak bardzo chciałabym, żeby jego rodzice mnie zaakceptowali. Tak jak Wy, Piotrka. - zaczęłam płakać.
- Aniela, rozumiem. Boisz się, odrzucenia. Nie wiesz, czy tak sytuacja nie popsuje Twojego związku. - pokiwałam głową twierdząco, wycierając z twarzy łzy. - Piotrek Cię kocha, jest dorosły. Sam decyduje.
- Wiem, ale ..
- Nie ma ale, skarbie. - tak bardzo chciałam, zeby mnie przytuliła.
- Ale to jego mama. Liczy się z jej zdaniem.
- No na pewno, nie w tej sprawie. Ona za niego nie kocha. Kocha jego.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się.
- To co, nie będziesz już ryczeć?
- Nie. Naprawdę.
- Cieszę się. W końcu to wakacje. Baw się dobrze, zostało niewiele czasu.
- Wiem, wiem.
- Trzymaj się i pozdrów Piotrka.
- Dobrze. Papa. - W tym momencie zeszła mi mała ulga z serca. Musiałam to z siebie wyrzucić. Magda zawsze trzeźwo patrzy na każdą sprawę. To właśnie ona sprowadza mnie na Ziemię. Ale i czasami pozwala mi latać.
Kolejny dzień, kolejna porcja lodów i słońca. Po tym krótkim czasie spędzonym na ciągłym objadaniu, ruszyliśmy w dalszą podróż. Miałam nadzieję, że wszystkie pochłonięte przeze mnie kalorie, nie pójdą mi w biodra. Chociaż Cichy cały czas powtarzał, ze powinnam dużo jeść, bo jestem chudziutka. Tak samo mówił, że jestem piękna, cudowna i wspaniała. Podbudował moją samoocenę i to bardzo. Cieszyłam się, że mam Piotrka.
Rano ruszyliśmy do Werony. Miasto tytułowych bohaterów, Romea i Julii. Przepełnione nastrojem miłości. Na początku odwiedziliśmy rzymską arenę na 22 tysiące widzów. Kolejnym celem była katedra. Została zbudowana w XII w. i przebudowana w XV-XVI w. Kościół S. Tosca e Teuteria z V w. Miasto słynie z renesansowych palazzi i pięknych balkonów. Na jednym z nich rozgrywa się akcja szekspirowskiej tragedii "Romeo i Julia", zaś domy zamieszkiwane niegdyś przez oboje nieszczęśliwych kochanków i rzekomy nagrobek Julii są celem pielgrzymek turystów z całego świata. Piotrek wyczytał, że dotykając piersi Julii przynosi to szczęście w miłości. Oczywiście, musiał wykonać ten gest. Stwierdził, że trzeba skorzystać. Chociaż uważał, że tego całego pięknego uczucia, mamy aż za wiele.
Później odwiedziliśmy oddalony o 2 km od starego miasta, grób Julii. Według tradycji panny młode składają tam bukiety ślubne, co ma przynosić im szczęście w małżeństwie. I w tym miejscu mój chłopak brnął ślepo zapatrzony w legendę. Powiedział, że rano wrócimy w to miejsce. Miałam złożyć bukiet.
Gdy nastał wieczór udaliśmy się na Plac Dantego i dziedziniec romańskiego Palazzo della Ragione należą do najbardziej romantycznych miejsc w tym mieście. Dziedziniec otaczają arkady, do budynku przylegają pięknie rzeźbione schody z różowego marmuru.Wszystko było tak delikatnie oświetlone.
Do późnej nocy spacerowaliśmy trzymając się za ręce. To było strasznie fajnie, byliśmy zafascynowani całą tą atmosferą.
Następnego dnia obudziliśmy się bardzo wcześnie. Bez zjedzonego śniadania udaliśmy się do grobu Julii. Dzięki wczesnej godzinie zalapaliśmy się na końcówke, wschodu slońca.
- Piotruś, możesz mi wytłumaczyć dlaczego ja mam złożyć ten bukiet? - zapytałam wymachując kwiatkami.
- No jak kiedys weźmiemy ślub, to nie trzeba będzie to przyjechać.
- Ok. Czy to są zaręczyny?
- Jeszcze nie. Robimy to na zapas. - przytulił mnie i pocałował.
Po chwili złożyłam bukiet i wróciłam do Piotrka. Staliśmy tak przez moment patrząc na budzące się miasto. Piękny widok.
Ostatnim przystankiem naszych wakacji była Florencja. Do miejscowości samochodami mogą wjeżdżać tylko mieszkańcy. Zwiedzający niestety musza parkować dalej. Zakazów trzeba przestrzegać, mimo iż trudno jest znaleźć miejsce postoju. Jeśli będziemy się poruszać samochodem, to trzeba bardzo uważać i mieć dobry refleks. Kierowcy jeżdżą niezgodnie z przepisami i bardzo niebezpiecznie.
Pierwszym przystankiem została Katedra Santa Maria del Fiore. Jest to budynek z wielką kopułą, największą na świecie. Cudowną panoramę miasta można oglądać ze szczytu kopuły lub mniej obleganej dzwonnicy - Campanile di Giotto. Do pokonania było 414 stopni, ale było warto. Mimo naszego zmęczenia udało nam się wejść na samą górę. Kolejnym miejscem widokowym jest park Giardino di Boboli obok Palazzo Pitti. Jeszcze więcej widać z placu Michała Anioła. Stąd starówka wygląda niesamowicie, bo jak na dłoni mamy dachy najważniejszych zabytków: kościoła Santa Maria Novella, na którym znajdują się dwa przyrządy astronomiczne z 1572 roku - zegar słoneczny oraz przyrząd do wyznaczania współrzędnych równikowych i ekliptycznych ciał niebieskich.
Pod koniec dnia udaliśmy się na obiad. Lekko spóźniony. Nasz posiłek składał sie z trzech dań, był okraszony deserem i lampka stołowego wina Brunello di Montepulciano.
To juz był przedostatni dzień we Włoszech. Następnego poranka musieliśmy zacząć się pakować. Ale przed wylotem udaliśmy sie na spacer. To były ostatnie chwile w tym pięknym miejscu. Ze łzami w oczach wsiadłam do auta i pojechaliśmy na lotnisko.
Po około 6-godzinnym locie, znaleźliśmy się w Warszawie. A tam czekała na nas Patrycja wraz z Fabianem. Przywitaliśmy się i wspólnie udaliśmy sie do domu rodziny Nowakowskich. Gdy dotarliśmy na miejsce Piotrek od razu objął mnie czule. Weszliśmy do domu i w tym momencie poczułam zapach ciasta drożdżowego. Od progu przywitała nas mama Cichego. Lekko zdziwiła się na mój widok pewnie myślała, że pojechałam do domu. Ja również nie chciałam się z nią spotkać. Mnie od razu zrzedła mina. A taki miałam dobry humor.
- Jestem obok. - powiedział cicho Piotrek i ścisnął mocno moją dłoń. - Dzień Dobry, mamo. - przywitał się.- Poznaj Anielę. - spojrzał na mnie.
- Dzień Dobry. - wydukałam.
- Witaj Piotrusiu. - w tym momencie odepchnęła mnie od Cichego i zaczęła go ściskać. Ja stanęłam obok i nie wiedziałam jak mam się zachować. Spojrzałam tylko na mojego chłopaka.
- Mamo. Puść mnie.
- Ale o co chodzi, syneczku?
- Nie przywitałaś się z Anielą. - powiedział i wskazał na mnie.
- Dzień Dobry. - wydusiła z siebie na silę. Ja odpowiedziałam tym samym.
Przez resztę dnia olewała mnie po całej linii. Traktowała zupełnie jak powietrze. Piotrek próbował mnie jakoś wciągnąć do rozmowy. Dużo o mnie mówił i naszym związku. Niestety jego mama, nie chciała nawet o mnie słyszeć. A jego tata, siedział cicho. Od czasu do czasu posyłał mi szczery uśmiech. Tak samo jak Patrycja i Fabian. Mój chłopak też starał się mnie wspierać.
Popołudniu siostra Cichego chciała wziąć mnie na spacer, ale ja jakoś nie miałam ochoty.
Piotrek gdzieś zniknął, a ja siedziałam sama w jego pokoju. Postanowiłam zadzwonić do Marysi. Niestety nie odbierała. Zaczekałam chwilkę i zadzwoniłam ponownie. Nadal cisza. Nie chciałam nalegać, widać była zajęta.
Położyłam się na łóżku i wsłuchiwałam sie w dźwięk dochodzący z kuchni.Najwidoczniej było włączone radio. Nie wiedziałam jaka piosenka leciała. Ale była idealna, chciałam usnąć. Byłam zmęczona po podróży i całą tą sytuacją. Ze względu na dobre stosunki matki Pita z Olą, pragnęłam żeby mnie tez zaakceptowała. Chociaż tak w połowie. Wiedziałam, że muszę sie starać o jej zaufanie. Mimo,że nie miałam pomysłu jak je zdobić.
W pewnym momencie usłyszałam czyjś głos. A konkretnie Piotrka. Szybko wstałam i podeszłam do okna. Z niego miałam idealny widok na ogród i ścieżkę. Zauważyłam idącego szybko mojego chłopaka, a za nim jego mamę. Krzyczeli cos do siebie. Niestety byłam za daleko by cokolwiek usłyszeć. Postanowiłam wyjść z domu i spróbować uspokoić Cichego. Nie chciałam, żeby kłócił się z matką.
- Zrozum, ja ją kocham. - krzyczał.
- Raczej jesteś zauroczony lub chcesz się zemścić na Aleksandrze. - próbowała go uspokoić. - Chociaż nie rozumiem dlaczego. Byliście i nadal możecie być cudowną parą.
- Nie. Nie wrócę do Olki. Nawet o tym nie myśl. - dalej krzyczał.
- Piotrek. Ta Twoja nowa dziewczyna jest gówniarą.
- Nie. Nie jest.
- Czy Ty zawsze musisz być naiwny?
- Właśnie byłem naiwny, kochając Olkę.
- Czyli ją kochasz?
- Kocham Aniele. Słyszysz? - nadal krzyczał.
- Tak, Ja jakoś nie wróżę Wam długiego związku.
- Nie musisz. I tak z nią będę. A pewnego dnia się z nią ożenię, będę miał dzieci. Jeśli nie zaakceptujesz Anieli, nie będziesz uczestniczyła w moim życiu. Zniknę na zawsze. - w tym momencie zobaczył mnie. - Nela. - powiedział juz spokojnym głosem.
- Przepraszam, nie powinnam. Ale usłyszałam krzyki. - tłumaczyłam się.
- Nic się nie stało. Chodź teraz na górę. Jedziemy stąd. - objął mnie.
- Piotrek. - usłyszałam głos mamy Cichego.
W drzwiach minęliśmy się z Patką i Fabianem. Pit powiedział, że wyjeżdżamy i tyle. Szybko się spakowaliśmy i juz po 20 minutach byliśmy już w samochodzie.
- Przepraszam Cię, za jej dzisiejsze zachowanie. Nie powinienem Cię tutaj przywozić. - powiedział Piotrek, gdy włożył klucz do stacyjki.
- Rozumiem. Nie wiedziałeś, że już przyjechali.
- Właśnie wiedziałem. Ale myślałem, że nie zrobi takiej szopki.
- To nie Twoja wina, możemy już o tym nie rozmawiać, tylko już jechać? - zapytałam.
- Tak, tak. - usłyszałam dźwięk silnika. - Zaczekaj, Twój tata.-powiedziałam patrząc w boczne lusterko.Piotrek szybko wysiadł z auta, tak samo jak ja.
- Coś się stało? - zapytał siatkarz.
- Piotrek, zrozum matkę.
- To po to nas zatrzymujesz? - uniósł głos.
- Możecie zostać? Chociaż do jutra? Przecież taki był Wasz plan?
- Nie. Odwiozę Anielę i wrócę po resztę rzeczy na zgrupowanie. - oznajmił Pit i wsiadł do auta.
- Prosze Pana. - zatrzymałam tatę mojego chłopaka. - Pogadam z Piotrkiem, a jutro przeprosi mamę. Na pewno. - uśmiechnęłam się.
- Jesteś taka jak mówił mój syn. Cudowna.
- Dziękuję.
- Wsiadaj do samochodu. A ja postaram się porozmawiać z żoną. - powiedział.
- Do widzenia. - otworzyłam drzwi i już po chwili byłam obok Piotrka. - To co jedziemy? Czy chcesz zostać?
- Jedziemy. Nie chce, żebys słyszała co ona gada. - powiedział, a ja włączyłam radio.
Oparłam się o szybę i patrzyłam na szybko zmieniający się obraz za oknem. Próbowałam nie myśleć o mamie Piotrka. Nie byłam pewna, czy ona mnie zaakceptuje. Wiedziałam, że ma racje. Jestem dużo młodsza od Cichego. Może to właśnie ja rozbiłam jego związek? Ale on już wcześniej był fikcją. Mimo wszystko pojawiłam się w mało odpowiednim momencie. Piotrek jeszcze mógł uratować swój związek, mógł byc szczęśliwy. Nagle zadzwonił do mnie telefon. To Marysia.
- Cześć. Przepraszam, że nie odbierałam. Jestem u cioci z Bartkiem. A Wy już wróciliście z Włoch, że dzwoniłaś?
- Tak dzisiaj. Przylecieliśmy jakoś po 12, a później byliśmy u Piotrka w domu.
- I jak tam jego szanowana mamusia?
- Chyba nie najlepiej, skoro już wracamy.
- Jak to?
- A pogadamy jak się spotkamy. A właściwie kiedy to będzie?
- Skoro jedziecie, to możecie wpaść do nas. - zaproponowała przyjaciółka.
- Poczekaj, zapytam Pita. - spojrzałam na chłopaka i zakryłam dłonią telefon. - Kochanie, może odwiedzimy Marysię? Bedzie tez Bartek.
- Ok. Powiedz, że będziemy za półtorej godziny.
- Zgodził się. A Twoja ciocia upiekła jakies ciasto? - zapytałam.
- Wiecznie głodna. Jest jabłecznik. Wystarczy?
- Wiesz jak mnie uszczęśliwić. W takim razie do zobaczenia.
- Czekamy. - rozłączyła się.
- Mam rozumieć, że jesteś głodna? - zapytał Piotrek.
- Troche tak. - uśmiechnęłam się.
__________________________________________
Witam po długiej przerwie :)
I jak tam Wasze wakacje?
Tez nie możecie się doczekać Mistrzostw Europy? :D Ja bardzo, bardzo.
Kogo chcecie zobaczyć w finałach? Ja kibicuję Włochom :)
A co do rozdziału, piszcie swoje przemyślenia.
Tutaj na dole :P komentarz, komentarz, komentarz. To bardzo, bardzo motywuje :*
Trzymajcie się, buziaki :* Pozdrawiam Paaula :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)